18.11.10

Z IZBY PAMIĘCI 5

LESZEK KOŁAKOWSKI JUŻ NIE ŻYJE, ZA CHWILĘ POZNAM KRZYSZTOFA GIERAŁTOWSKIEGO (z Rolanda Barthes'a)

Rok 1988, Warszawa, kościół Św. Krzyża. Prowadzone w akademickim stylu spotkanie z profesorem Leszkiem Kołakowskim odbywało się w dolnym kościele. Pierwsze rzędy zajmowali fotoreporterzy i korespondenci agencji i pism zagranicznych. Wykład filozofa, dyskusja z filozofem w świątyni to w tamtym czasie było wydarzenie, za przeproszeniem, medialne. Po spotkaniu podszedł do mnie postawny facet w imponującym jasnym prochowcu w stylu Helmuta Newtona, wyciągnął dłoń na powitanie i powiedział: "Był pan jedynym fotografem, którego bym stąd nie wyrzucił, znam się na tym, Gierałtowski jestem".

Ps.: Problematyczna ostrość prezentowanego tu zdjęcia jest wynikiem słabego opanowania przez autora lustrzanego obiektywu 600 mm. Film Fotopan HL 400 (licencja Ilforda) naświetlany na 1600 ASA, wywoływacz Hydrofen 1 + 3. Nikon F3.

Ps.2: Może 3, 4 lata później (nie pamiętam już kiedy) razem z Krzysztofem Gierałtowskim reformowaliśmy CAF (Centralna Agencja Fotograficzna). Byłem pod dużym wrażeniem metalowych tabliczek na licznych drzwiach w wąskich korytarzach siedziby agencji na Foksal. Zapamiętałem wygrawerowany napis: NACZELNIK LABORATORIUM. Prowadziłem rozmowy z tzw. terenowymi korespondentami firmy. Można powiedzieć, że odnieśliśmy sukces - CAF już dawno nie istnieje.

Brak komentarzy: